czwartek, 29 listopada 2012

Rozdział 1.Przylot


Siedząc w samolocie zastanawiałam co będzie dalej.Bałam się nowej szkoły,nowych uczniów i wszystkiego.To nie jest miłe uczucie gdy jednego dnia tracisz wszystko dom znajomych i rodziców.
 Wspominając to zaczęłam płakać ale po chwili się ogarnęłam i wyjrzałam przez okno samolotu.Widziałam już Bigben. Wiedziałam że to już koniec mojej trasy po Europie.
Nagle stuardesa poinformowała wszystkich że jesteśmy w Londynie.Zaczęłam się pakować i Pan[chyba pan]również. W końcu dotarłam na ziemię i mogę wychodzić z tego samolotu.
 Wychodząc widziałam już moją babcię z dziadkiem.Dawno ich nie widziałam po kłótni taty z nimi.Rzuciłam się dziadkowi na szyje i ich ucałowałam

-Jak minął lot wnusiu?Zapytała szczęśliwa babcia

-Dobrze

-Musimy wziąść walizki.Wtrącił dziadek

Zaczeliśmy iść w stronę lotniska.Dziadkowie się pytali co tam u mnie,czy mi włosy odrosły[byłam po chemioterapii],czy mam chłopaka?To ostatnie pytanie mnie trochę wkurzyło ale trudno.Kiedy dotarliśmy do środka zaczeliśmy szukać mojej walizki.Nie znaleźliśmy jej.Szkoda ale jak dziadek się wkurzył to nie ma bata.Babcia uspokoiła dziadka a ja poszłam do informacji

-Przepraszam bo nie moge znaleźć mojej walizki

-A w jakim kolorze była?

-W białym i miał naszyfki

-Jakie?

-Pisało tam one direction

-Aha,spokojnie zaraz ją znajdziemy.Powiedział pan uśmiechając się.

Ledwo go zrozumiałam przez jego brytyjski akcent.Poszłam do dziadków i powiedziałam że może znajdą i żebyśmy czekali.Usiedliśmy na krzesłach i czekaliśmy.Babcia mi opowiadałam jak dom wygląda po remoncie a dziadek mi mówił że kupił nasiona,sadzonki i inne takie bo wiedział że interesuje się ogrodnictwem.Po 30 minutach przychodzi pan z informacji z moją walizką

-To ona?

-Tak,dziękuje

Odszedł.My ruszyliśmy w stronę parkingu i patrząc na samochód myślałam WOW.

-Dziadku ale kierownica jest po lewej

-No i ma być po lewej

Skapnęłam się że tu jest ruch lewo stronny .Wsiadłam do samochodu na tylne siedzenia.Jechaliśmy z godzinę a ja w połowie drogi zasnęłam.

-Poputka Palaku!!!Zawołał dziadek żartowliwie

Nagle wstałam i zobaczyłam dom.Piękny przypominał dom Cullenów ze zmierzchu tylko ten był drewniany.Wzięłam walizkę  z bagażnika i szłam w stronę nowego domu.

1 komentarz:

  1. Super się zaczyna ;)

    zapraszam do mnie :
    http://letmeloveyou1.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń